Z portfela Szymoola zniknęło 7,6 mln zł. Trop prowadzi do urzędników z Opola

Opublikowano 26.07.2026

Szymool na tle grafiki komputerowej przedstawiającej monety Bitcoin Szymool z kryptowalutami. Tło stanowi grafikę komputerową.

Ponad 2,1 mln USDT, co stanowi równowartość około 7,6 mln zł, zniknęło z portfela kryptowalutowego Szymona Bessera, znanego w sieci jako Szymool. Kasyniarz twierdzi, że nie autoryzował przelewu, a kluczowa fraza odzyskiwania miała znajdować się w notatce iCloud synchronizowanej z telefonem wcześniej zabezpieczonym przez służby. W sieci szybko pojawiły się oskarżenia wobec urzędników, jednak na razie nie ma publicznego dowodu wskazującego sprawcę.

Szymool jest polskim streamerem związanym z promocją internetowych kasyn, mieszkającym na Malcie i prowadzącym transmisje po polsku. Toczy się wobec niego postępowanie dotyczące promowania hazardu. Chodzi o internetowe kasyna, które nie mogą kierować oferty do osób znajdujących się w Polsce. Besser nie przyznaje się do zarzucanych mu czynów i podkreśla, że uważa się za niewinnego.

Telefon zabezpieczony przez KAS, notatka w iCloud i 24 słowa warte fortunę

20 listopada 2025 roku funkcjonariusze Opolskiego Urzędu Celno-Skarbowego zabezpieczyli należące do streamera urządzenia elektroniczne, w tym iPhone’a 16 Pro Max oraz iPada Pro. Sprzęt miał zostać przekazany do analizy informatycznej w ramach postępowania dotyczącego działalności Szymoola.

Według relacji streamera oba urządzenia były zalogowane do tego samego konta iCloud. W aplikacji Notatki miała znajdować się zapisana zwykłym tekstem 24-wyrazowa fraza seed. Jest to zestaw słów pozwalający uzyskać pełną kontrolę nad portfelem kryptowalutowym.

To właśnie zapis hasła w nieszyfrowanych notatkach okazał się fatalny w skutkach. Szymool twierdzi, że na początku portfel był niemal pusty i nie zakładał, że będzie trzymał na nim tak ogromne kwoty. Dlatego frazę zapisał w notatkach, zamiast zabezpieczyć ją offline. Później portfel miał jednak zostać zasilony kwotą przekraczającą 2,1 mln USDT.

Fraza seed jest w praktyce kluczem głównym do kryptowalut. Osoba, która ją zna, może odtworzyć portfel na innym urządzeniu. Bez fizycznego dostępu do telefonu właściciela, kodu blokady czy biometrii.

1 kwietnia zniknęło ponad 2,1 mln USDT

Najważniejszy przelew miał zostać wykonany 1 kwietnia 2026 roku. Z portfela powiązanego ze streamerem wysłano dokładnie 2 111 263,74962 USDT, co w tamtym czasie odpowiadało około 2,1 mln dolarów, czyli ponad 7,6 mln zł. Transakcja jest widoczna w publicznym rejestrze Ethereum. Blockchain pozwala zweryfikować kwotę, datę i adresy portfeli, ale nie wskazuje osoby, która wykonała ten transfer.

Szymool utrzymuje, że nie wykonał przelewu i nie upoważnił do niego żadnej innej osoby. Twierdzi też, że seed znał wyłącznie on oraz że nie przechowywał go poza notatkami. Po odkryciu zniknięcia środków miał sprawdzać, czy nie doszło do włamania do jego mieszkania na Malcie. Nie znalazł jednak żadnych śladów wtargnięcia.

Co istotne, streamer miał przebywać wtedy na Malcie, a jego zabezpieczone urządzenia nadal znajdowały się w Polsce. Nie przesądza to jednak o tym, że ktokolwiek uzyskał frazę właśnie za pośrednictwem tych urządzeń. Seed mógł zostać skopiowany wcześniej, przejęty przez złośliwe oprogramowanie, pozyskany z innego urządzenia zsynchronizowanego z iCloud albo ujawniony w jeszcze inny sposób.

Zbieżność dat i 10 tys. USDT wysłane dalej

Najwięcej emocji wywołuje data transferu. Według informacji przekazanych mediom przez Szymoola i jego pełnomocnika informatycy mieli zakończyć badanie telefonu oraz tabletu dokładnie 1 kwietnia 2026 roku. To ten sam dzień, w którym z portfela wysłano ponad 2,1 mln USDT. Nie podano jednak publicznie godzin zakończenia analizy sprzętu i przekazania urządzeń dalej, więc nie wiadomo, czy oba zdarzenia rzeczywiście mogły się ze sobą łączyć.

Osiem dni później, 9 kwietnia, z portfela, na który trafiły środki, wysłano kolejne 10 tys. USDT. Według przedstawionej relacji środki miały następnie zostać wymienione na bitcoiny. Szymool przekazał również analizę sugerującą, że jedna z operacji była powiązana z adresem IP geolokalizowanym w Opolu.

To może być istotny trop, ale nie dowód. Lokalizacja IP często wskazuje jedynie przybliżony obszar, siedzibę operatora albo węzeł sieciowy. Złodziej mógł korzystać z VPN-u, serwera pośredniczącego lub zdalnego urządzenia. W ten sposób mógł stworzyć fałszywy ślad prowadzący do urzędników.

Malta miała zareagować szybciej niż Polska

Szymool twierdzi, że zgłosił sprawę zarówno na Malcie, jak i w Polsce. Według informacji przekazanych mediom maltańskie służby miały skontaktować się z firmą Tether, emitentem USDT, a tokeny na adresach związanych z transferem zostały zamrożone. Oznaczałoby to, że większość środków nie może być obecnie dalej przesyłana.

Tether rzeczywiście ma techniczną możliwość blokowania określonych adresów USDT i wielokrotnie informował o współpracy z organami ścigania przy zamrażaniu środków powiązanych z przestępczością. Nie oznacza to jednak automatycznego zwrotu pieniędzy: konieczne będzie formalne ustalenie prawa do środków oraz potwierdzenie, że transfer był nieautoryzowany.

Streamer krytycznie oceniał tempo działań po polskiej stronie i twierdził, że na pierwsze przesłuchanie miał czekać około trzech miesięcy. Do tego elementu należy jednak podchodzić ostrożnie, bo publicznie nie przedstawiono pełnej dokumentacji czynności polskich organów ani ich stanowiska w sprawie harmonogramu postępowania.

Czy ktoś z urzędu ukradł kryptowaluty?

W internecie pojawiły się oskarżenia, że za zniknięciem pieniędzy stoi osoba mająca dostęp do urządzeń zabezpieczonych przez urząd. Na obecnym etapie są to jednak wyłącznie spekulacje. Sama zbieżność dat, lokalizacja IP w Opolu oraz fakt, że seed znajdował się w danych synchronizowanych z iCloud, nie wskazują konkretnego sprawcy.

Kluczowe będą: historia logowań do iCloud, lista urządzeń powiązanych z kontem, dane o kopiowaniu materiału z telefonu, pełny łańcuch przekazywania zabezpieczonych urządzeń oraz analiza dalszych przepływów USDT i bitcoinów. Dopiero te dane mogą odpowiedzieć na pytanie, czy doszło do kradzieży, w jaki sposób pozyskano seed i kto przeprowadził transakcję.

Jedno jest pewne: sprawa stała się bardzo kosztowną lekcją bezpieczeństwa. Trzymanie frazy seed w zwykłej notatce synchronizowanej z chmurą, nawet jeśli portfel przez długi czas pozostaje pusty, może zakończyć się dramatem zwłaszcza, gdy z czasem pojawiają się na nim środki liczone w milionach. Zdecydowanie lepiej używać menedżerów haseł.