Szeliga promuje scamerskie pewniaczki

Opublikowano 04.01.2024

Relacja Szeligi

Piotr Szeliga zaliczył w 2022 roku parę głośnych wpadek wizerunkowych. Widocznie niczego go one nie nauczyły, bo na koniec grudnia postanowił zareklamować scam. Reklama miała doprowadzić, że jego widzowie stracą pieniądze, a on zarobi dziesięć tysięcy złotych. Ostra negatywna reakcja na Twitterze sprawiła jednak, że Szeliga zakończył reklamę przed czasem.

Afera zaczęła się od streama Szeligi nadawanego 23 grudnia. Gdy zakończył prowadzenie swojego show, zapomniał wyłączyć program do nadawania na żywo. Myślał, że jest już po streamie, lecz wciąż było go widać na Twitchu. Przystąpił więc do wykonywania kolejnych zadań, a pierwszym z nich było odbycie rozmowy telefonicznej w sprawie współpracy reklamowej na jego instagramie. Umowa zakładała opublikowanie przez Szeligę ośmiu kafelków stories za 10 000 złotych. Na tych stories miał reklamować stronę pewnekupony.pl, sprzedającą “pewniaczki”, czyli rzekomo pewne wyniki meczy, które można obstawić u bukmachera i osiągnąć łatwy zysk. Szeligę nie interesowało, na ile uczciwa jest ta strona. Podczas rozmowy telefonicznej umowa została domknięta. Po rozłączeniu się, Szeliga zauważył, że stream nie został wyłączony. Szybko wyłączył stream i usunął jego zapis na Twitchu. Tyle czasu jednak wystarczyło, by ktoś z widzów nagrał fragment streama z rozmową i zapisał go sobie na dysku. Sprawdziło się powiedzenie, że treść raz opublikowana w internecie, nigdy nie ginie.

Dwie godziny po streamie, Szeliga zrealizował umówioną reklamę. Na jego instagramie pojawiło się 8 kafelków relacji, w których promował pewniaczki jako metodę na szybkie wzbogacenie. Poprosił widzów o wysyłanie mu zdjęć wygranych kuponów, a później publikował je na instagramie opisując je jako swoje kupony, które wygrał dzięki stronie z pewniaczkami.

Relacja Szeligi

Na Twitterze od razu powstała burza. Opublikowano tam zachowane nagranie z jego streama i argumenty, że pewniaczki to scam. Przyspieszająca karuzela hejtu miała wywrzeć nacisk na Szeligę, aby wycofał się z reklamy. Ten cel został osiągnięty, bo relacje zniknęły z ig wcześniej niż po 24 godzinach.

Tweet o reklamie Szeligi

Kilka dni później Szeliga poprowadził live na Instagramie, na którym widać, jak odpoczywa pośród palm w jakimś cieplejszym kraju. Odniósł się tam do afery i ani trochę nie czuje się winny. Uważa, że afera jest wyssana z palca, że pewne kupony da się ustalić drogą dedukcji, znając drużyny i zawodników. Według niego, strona jest uczciwa, a jej prowadzący ma tak dużą wiedzę o sportowcach, że jest w stanie z dużą dokładnością przewidywać wyniki meczy. Niestety Instagram nie przechowuje zapisów z live, więc tłumaczenia Szeligi już nie usłyszymy.

Czy pewniaczki mogą naprawdę istnieć?

Bukmacherzy mają zazwyczaj najlepszą możliwą wiedzę o sportowcach i ustalają stawki wygranych w taki sposób, aby ich działalność przynosiła zyski. Korzystając tylko z ogólnodostępnych tekstów, nie jesteśmy w stanie ustalić wyniku tak dokładnie jak bukmacher, mający dostęp do licznych newsów od insiderów, które nie są nigdy publikowane.
Nawet jeśli ktoś ma wiedzę o przyszłych wyniku meczu, to sam obstawi taki wynik u bukmachera, a nie będzie dzielił się tym z innymi ludźmi.

Prawdziwymi pewniaczkami, które pozwoliłyby wygrać z bukmacherem są ustawione mecze. Takie mecze w historii się zdarzały i kończyły się wielkimi skandalami. Ujawnienie ustawionych meczy prowadziło do zwolnień trenerów, przewodniczących związków sportowych i kar dla samych sportowców. Oczywiście mogły być też takie ustawione mecze, które się udały i opinia publiczna nigdy się o nich nie dowie. Fakt ustawiania meczu jest zawsze trzymany w tajemnicy między kilkoma ludźmi (zawodnicy, trener) i nie jest możliwe, by administrator strony z pewniaczkami miał dostęp do takiej wiedzy i jeszcze dzielił się nią w internecie.

Jakie będą następstwa tej afery?

Afera kuponowa w żaden sposób nie zaszkodzi Szelidze. Utrzymuje się on głównie z freak fightów, a do nich nie potrzeba wizerunku uczciwego człowieka. Afera nie spowoduje utraty przez niego żadnej walki. Dochody ze streamów też nie powinny spaść. To już trzecia sytuacja w 2022 roku, która psuła wizerunek Szeligi, nie niosąc przy tym żadnych negatywnych konsekwencji dla niego. Wcześniej mieliśmy aferę kopalniową, czyli dłubanie w nosie na streamie oraz romans z żoną trenera, gdy ten leżał w szpitalu w śpiączce.