Bungee zrobili naleśnik z wymiotów

Opublikowano 13.04.2026

Zawieszka na łańcuchu Szymoola Merghani smaży naleśnik z wymiocin Bandury. Źródło: Youtube: Bungee

Na kanale Bungee ukazał się film zatytułowany Rzut monetą decyduje o naszym dniu, który przebił już milion wyświetleń, co w przypadku tej ekipy jest standardowym wynikiem. W materiale występują Bandura, Merghani i Dzinold.

Największe oburzenie wywołała scena, w której Bandura pije mleko i płynną mieszankę na naleśniki Pan Shaky Pancakes & Gofry 2 w 1, następnie porusza się, by „wymieszać” składniki w żołądku, po czym zwraca zawartość na patelnię. Merghani stawia patelnię na kuchence indukcyjnej i smaży masę jak zwykłego naleśnika, odwracając ją łopatką, a gotowy „posiłek” zjada Dzinold. Dla twórców niby jest to kolejny internetowy wygłup, lecz widownia oceniła to jako skrajnie obrzydliwy pomysł zrobiony pod szok i kliknięcia.

Ten film idealnie wpisuje się w mechanizm, który od lat napędza najbardziej kontrowersyjną część twórców na Youtube: widzowie przyzwyczajają się do dotychczasowego poziomu dymów, więc twórcy, chcąc utrzymać uwagę, podnoszą poprzeczkę coraz wyżej. Nowe kanały zwykle zaczynają od niższego progu, a później stopniowo przesuwają granice, gdy wcześniejsze treści przestają robić wrażenie. W przypadku Bungee widać już klasyczną spiralę eskalacji — od kontrowersji do czystego shock contentu.

Trzeba powiedzieć to wprost: takie zachowanie jest groźne dla zdrowia. Kontakt z wymiocinami może wiązać się z ryzykiem przenoszenia chorób zakaźnych; oficjalne materiały CDC podkreślają, że niektóre infekcje, w tym norowirus, mogą rozprzestrzeniać się przez drobiny wymiocin i zanieczyszczoną nimi żywność lub powierzchnie. Robienie z tego challengu przed kamerą jest skrajnie nieodpowiedzialne, zwłaszcza przy młodej publiczności.

Ciekawe jest też to, jak temat opisują media i jak reaguje internet. BOOP stawia przede wszystkim na szok i podkreśla, że część odbiorców wręcz nie była w stanie oglądać tego fragmentu, ale jednocześnie zauważa, że dominujące komentarze były raczej spokojne i wyważone. Z kolei w szerszych reakcjach w sieci i komentarzach wokół materiału mocniej wybrzmiewa niesmak, krytyka oraz zmęczenie ciągłym podbijaniem kontrowersji. Jedni patrzą z obrzydzeniem, inni z rezygnacją. Pewne jest tylko, że nikt nie napisze, że to był dobry pomysł.

Nie ma żadnych szans, by YouTube pozwolił monetyzować taką kontrowersję — wszystko wskazuje na to, że film dostał oznaczenie żółtego dolara, czyli mocno ograniczone zarobki z AdSense, w praktyce niemal sprowadzone do zera, bo reklamodawcy zwyczajnie nie chcą pojawiać się przy treściach tego typu. Zamiast AdSense, w materiale znalazła się wstawka sponsorska firmy bukmacherskiej Betclic, w której Bandura promuje ofertę Multiboost. To zadziwiające, że międzynarodowa korporacja zgodziła się reklamować zakłady sportowe przy tak obrzydliwym filmie. Taka współpraca sponsorska pozwoliła jednak ekipie Bungee zmonetyzować materiał i sprawiła, że nagrania opłacały się finansowo.

Jeśli Bungee chciało udowodnić, że nadal potrafi zrobić viral, to cel osiągnęło. Problem w tym, że viral oparty na smażeniu naleśnika z wymiotów nie świadczy o kreatywności, tylko o tym, że granica została dawno przekroczona. A kiedy największą atrakcją filmu staje się odruch obrzydzenia u widzów, to znak, że twórcy nie rozwijają formatu, tylko coraz mocniej go psują.